Obserwatorzy

środa, 25 kwietnia 2018

Wiosna

dynamicznie przemyka przez Polskę. Właściwie z tygodnia na tydzień zmienia się przyroda. Jakoś niedawno robiłam zdjęcia kwitnących przylaszczek, by w następnym tygodniu w tym samym miejscu zobaczyć fioletowe pole fiołków, a w kolejnym różowo-fioletowo-liliowe kwiatuszki miodunki.


Kwitnie tarnina
 

 dzikie czereśnie i grusze
 
Nieśmiało zieleni się brzozowy zagajnik
 
Dużo pracujemy w ogrodzie, ponieważ zima trwała długo, wszystkie prace przypadły na kwiecień. Wykonaliśmy sporo higienicznych cięć różnych krzewów i drzew, wysadziliśmy nowe rośliny, a teraz próbujemy jakoś ogarnąć część, na której urządzamy grządki.




 
W ogrodzie czarują urodą i zapachem hiacynty



W  kolejności zakwitają różne gatunki tulipanów
 
A na skalniaku mieszka dużo jaszczurek

Ja wciąż jednak przesadzam jeszcze kwiatki, wysiewam jednoroczne. Ciepło, niemal letnie sprzyja pracom, chociaż konieczny już jest deszcz - gleba sucha jak popiół. Dlatego codziennie dochodzi jeszcze podlewanie nowo wysadzonych roślin. I tak nam mijają kolejne dni na pracy. Na odpoczynek i podziwianie piękna przyrody jakoś brakuje czasu.

czwartek, 29 marca 2018

Życzenia


Spokojnych, życzliwych i pogodnych
 
Świąt Wielkanocnych
 
życzę
Wszystkim moim Czytelnikom i Odwiedzającym

środa, 7 marca 2018

Sweterki dla Melanii

Już jakiś czas temu wydziergałam dla młodszej wnuczki trzy sweterki. Jak się okazało wyszły mi trzy różne rozmiary (nie udało mi się wówczas uzyskać rozmiaru 0-3 miesiące). Sweterki wyszły nieco większe. Tak czy siak dziecko rośnie i na pewno z czasem ubierze wszystkie.


 
Swetry powstały z różnych włóczek: biały z wełny merino, jeden różowy z wełny przeznaczonej na wyroby dziecięce, kolejny z włóczki "Kotek". Z tego co pamiętam średnio wyszło na nie 10-13 dkg włóczki. Wszystkie robione są od góry. Wydaje mi się, ze jest to najlepszy sposób dziergania dla niemowląt i małych dzieci.


 
Najmniejszy - biały przyda się już na wiosnę:


Kolejny - różowy też będzie dobry niebawem (wnuczka skończyła już 6 miesięcy):


Ten będzie musiał poczekać do jesieni (jest zdecydowanie za duży:


wtorek, 27 lutego 2018

Hirek

Hirkowe ferie zimowe wypadły w tym roku na przełomie grudnia i stycznia, potem jeszcze spędził u nas jeden lutowy tydzień. Zajmowaliśmy się pieskiem, jak potrafiliśmy. Dbałam o dobre jedzonko i o to, by psina się wybiegała. Chodziliśmy na długie wyprawy. Temperatura była często plusowa, co oznaczało błoto, a więc mycie po każdej wędrówce. Po noworocznej ucieczce zamówiłam mu identyfikator (gdyby mu jeszcze przyszło do łebka dawać nogę). Na szczęście "chłopaczysko" już nie uciekało, zresztą brałam go na smycz w newralgicznych miejscach naszej wędrówki. Mam wrażenie, że czuł się u nas bardzo dobrze w towarzystwie swej nowej sfory (czyli naszych psich "dziewcząt").



Tak leżymy z panem
 


 
Piesek zupełnie dobrze się zaaklimatyzował, przyzwyczaił do zwyczajów domu. No i oczywiście zawojował pana (mojego męża), a uwielbienie swoje wyrażał faktem, że układał się obok niego na wersalce. Hiruś raczej nie lubi leżeć koło człowieka, bo szybko mu się robi gorąco, ale koło męża leżał do góry łapami.


Nie ukrywam, też do pieska się przyzwyczaiłam. Jednak wakacje kiedyś się kończą i wrócił do swego domku w Krakowie. Mam nadzieję, że na wakacjach letnich zostanie u nas dłużej.










Powyższe zdjęcia ze wspólnej psiej akcji kopania dziury na "czołgowisku"
i niuchania za myszami, nornicami?
 

Faktem jest, że musiałam więcej chodzić, żeby wybiegać pieska, który jest w sile wieku - w styczniu skończył dwa lata. Były też momenty, że trzeba było rozsądzać "spory" miedzy Hirkiem i Ifą. Chłopisko podejmowało próby zdominowania "starszej damy", która chociaż zgodnie z nim czekała na kąski w kuchni i nie zabierała przeznaczonych dla niego, dawała jednak do zrozumienia "kto tu rządzi". Na wyprzódki zajmowali miejsce na kocyku przy moim łóżku, kiedy szłam spać do swojego pokoju. Które pierwsze się zorientowało - spało u mnie, drugie musiało wracać na swoje legowisko

 Tola
 



A tu Hiruś (właściwie Hiskiasz) jako mały piesek - zdjęcia pochodzą ze strony hodowcy psów "Melodia Szczurołapa" na  Facebooku:



sobota, 24 lutego 2018

Torebki szydełkowe dla dziewczynek

Torebki szydełkowe zrobiłam jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Były drobnym upominkiem dla małych dziewczynek, które uczestniczyły w chrzcinach Meli. A że w najbliższej rodzinie tylko dziewczynki, pomyślałam, że będzie im miło, kiedy otrzymają jakieś drobiazgi w dniu, w którym przypadało święto najmłodszej wnuczki. Najmłodsza - Melania oczywiście torebki nie dostała, zrobiłam dla niej spersonalizowaną smycz do smoczka.


Torebki - sowy
(projekt znaleziony na Pintereście)
 
Nie robiłam tych torebek według opisanego wzoru, tylko na tzw. "oko". Dodałam zapięcie na kokardkę (kokardki odprute z jakieś bluzki - tu nadały się idealnie).
 



Do torebek włożyłam spersonalizowane bransoletki  - wykonane z koralików oraz jajka niespodzianki i żelki.



Chyba dziewczynkom podobał się prezencik.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails